Postanowiłem w końcu opisać najbrzydsze auto świata, będące jednocześnie jednym z najszybszych. W zasadzie można powiedzieć, że jest tak szybki, jak brzydki. Choć pierwsze rysunki i koncepcje pokazywały auto podobne do Veyrona to ostatecznie auto wygląda jak...wygląda. Firma Weber tłumaczy jego wygląd wykorzystaniem pędu powietrza do chłodzenia hamulców i jednostki napędowej, a także uwarunkowaniami aerodynamicznymi, które testowano szczegółowo w tunelu, pozwalające osiągać zawrotne prędkości. Patrząc na osiągi auta trudno się z tym nie zgodzić, bowiem auto przyspiesza do 100 km/h w czasie
2.5 sekundy, po
6.6 sekundy jedzie 200 km/h,
16.2 sekundy zajmuje mu rozpędzenie się do 300 km/h i jest w stanie osiągnąć
420 km/h. Prócz aerodynamicznej karoserii do osiągnięcia tych parametrów potrzeba oczywiście odpowiedniego silnika. Tutaj jest to
V8-ka o pojemności
7011 cm3 od Chevroleta.
900 KM przy
7000 obr./min. to moc maksymalna co przy wadze
1100 kg daje
818 KM na tonę. Maksymalną wartość momentu obrotowego silnik osiąga już przy
3800 obr./min. i wynosi ona
1050 Nm. Rama nośna auta waży zaledwie 65 kg, zaś karoserię o długości
4500 mm, szerokości
2040 mm i wysokości
1150 mm wykonano z włókna węglowego, by była wytrzymała i lekka. Nie jest to jedyny zabieg producenta o bezpieczeństwo. We wszystkich kołach zastosowano ceramiczne tarcze hamulcowe o wymiarach
380 mm x 34 mm, które wyposażono w aż 12-tłoczkowe zaciski. Są one w stanie zatrzymać samochód z prędkości 100 km/h w ok. 30 m. Do współpracy zaadaptowano również wyczynowa zawieszenie o rozstawie kół równym
2.9 metra. Przednią i tylną oś o rozstawie kół odpowiednio
1625 mm i
1606 mm wyposażono w gazowe amortyzatory ze stabilizatorami. Kompletu stykającego auto z nawierzchnią dopełniają przednie koła w rozmiarze
20" x 10" z oponami
285/25 ZR20 i tylne koła
20" x 13" obute w opony
325/25 ZR20. Napędzane są obie osie samochody, z tym, że na przednią oś może zostać przekazane najwyżej 36% pełnej mocy, reszta idzie na tył poprzez
6-stopniową, półautomatyczną, sekwencyjną skrzynię biegów. Można powiedzieć, że sam wygląd auta ukształtowało powietrze. Mimo kanciastej, ogólnej bryły nadwozia, znalazło się w nim wiele zaokrągleń. Światła nie wystają ponad maskę, by nie zakłócać przepływu powietrza. Sama maska jest niczym wgięty do środka stół, im bliżej przodu tym wgięcia rozdzielają się robiąc podstawy dla świateł, między nimi maska wygina się ku górze. Również grill w tym miejscu wygląda niczym paszcza wieloryba, a zderzak zakończono po obu stronach na ostro. Z boku listwy progowe - już w innym kolorze niż przód auta - robią się coraz wyższe ku tyłowi, by ostatecznie objąć tylne nadkole. Kolejnym ciekawszym elementem w aucie są unoszone do góry drzwi, które otwierają się wraz z małą częścią dachu. Z tyłu siły docisku dodaje potężne skrzydło, które - ustawione płasko w stanie spoczynku - ustawia się w czasie 50 ms w zależności od prędkości, by zapewnić optymalną aerodynamikę lub wspomóc hamowanie, generując dodatkowo 4000 Nm siły hamującej. Sam pas tylni wykończony został kanciasto, w jego centralnej części mamy dość szeroki dyfuzor z dwiema końcówkami wydechu. Światła na tyle dostosowano kształtem do jego górnej części, stąd ich powyginany kształt. W środku jest już nieco bardziej tradycyjnie - skóra i włókno węglowe, choć wzrok najbardziej zatrzymuje się właśnie na kierownicy w stylu Formuły 1 właśnie z tego materiału. Weber powala osiągami, odrzuca nieco wyglądem, choć może znajdą się miłośnicy również takiego "piękna". Sam przyznam, że po dłuższym wpatrzeniu się w te zaokrąglenia i kanty jakby przestało odrzucać i zaczęło fascynować i przekonywać, że to jednak ma sens. Czy jednak za samą prędkość i w zasadzie brak prezencji warto zapłacić 995000 Euro?