Ryuga to drugi po Nagare koncept Mazdy utrzymany w stylistyce uchwycenia ruchu. Dość podobny do swego poprzednika jeśli chodzi o bryłę nadwozia różni się jednak wieloma detalami, które kompletnie zmieniają wizerunek auta. Koncept zaprezentowano w niegdysiejszej stolicy motoryzacyjnej Ameryki - Detroit - na targach American Aut Show w roku 2007. W przypadku tego modelu znana jest większa ilość danych technicznych. I tak silnik Wankla ma pojemność
2500 cm3 i został umieszczony z przodu. Do jego napędzania służy benzyna i etanol. I to w zasadzie wszystkie informacje dotyczące jednostki napędowej. Nie znana jest moc ani moment, wiadomo natomiast, że auto korzysta z
6-biegowego automatu, by wprawić w ruch przednie koła. A te są ogromne.
21-calowe obręcze odziano w opony Toyo Proxes w rozmiarze
245/35 R21. Zawieszenie ma rozstaw osi
2800 mm, co przy długości nadwozia
4280 mm sugeruje krótkie zwisy. Szerokość auta równa jest dokładnie
1.9 metra, a wysokość to
1260 mm. Jeśli chodzi o wygląd, to kontynuowana jest szalona myśl designerska z pewnością osiągnięta po sporej dawce środków odurzających, bowiem nikt o zdrowych zmysłach nie określałby tego auta słowami: "Ryouga celebruje kontrolowany ruch. Nagare to sen lub emocja początkowa. Ryouga rozszerza to poprzez nadanie konkretnej definicji". Mało? Auto było inspirowane japońskimi ogrodami. Przykładowo przednie światła mają przywodzić na myśl wschodzące słońce odbijające się na liściu bambusa. Ciekawe czy i ilu projektantów poszło na odwyk. W rzeczywistości przód to kombinacja wielu krzywizn. Wspomniane światła to cieniutkie zakrzywione linie umieszczone nieco powyżej "uśmiechniętej" atrapy, która dość mocno przypomina "grille" współczesnych Mazd. Nadkola wystają nieco ponad wysokość masku, a tuż za nimi w kierunku tylnych nadkoli zaczynają się rzeźbione falujące linie. Do tego kolor nadwozia zaskakiwać ma nas paletą barw od żółci do krwistej czerwieni, co ma nasuwać na myśl płynącą lawę. Obraz uzupełniają potężne koła oraz unoszone do góry niczym skrzydła mewy drzwi. Tylny pas w odróżnieniu od reszty nadwozia jest czarny. Z pewnością jest tak dlatego, by lepiej ukazać kształt tylnych świateł, które przypominają ślady po pazurach dzikiego kota. Końcówka kabiny przechodzi w mały spojler delikatnie nachodzący na odstający półokrągły tył. W jego dolnej części umieszczono japoński napis Ryuga, a po jego bokach trójkątne końcówki wydechu. We wnętrzu zrezygnowano z centralnie umieszczonej kierownicy na rzecz tradycyjnego rozwiązania - po lewej stronie. Sam jednak wygląd kabiny to zupełne przeciwieństwo słowa "tradycyjny". Kierownica przypomina dżojstik myśliwca, a błyszczące zegary podświetlono fioletowo-niebieskim światłem. Fantastycznie prezentuje się też konsola środkowa w formie opadającego łuku. Designerzy Mazdy coraz bardziej zagłębiają się w swoją koncepcję, twierdząc, że taka jest przyszłość aut. Cóż - pozostaje nam życzyć sobie tego, by mieli racje.