Jeden rzut oka wystarczy, aby go pokochać lub znienawidzić. To jeden z tych samochodów, gdzie nie ma miejsca na reakcje pośrednie. Zaprezentowany został w styczniu 2008 roku na targach North American Auto Show. Po raz pierwszy ujawniono też moc silnika Wankla, która wynosi
458 KM i pozwala rozpędzić auto do
290 km/h. Półautomatyczna
6-biegowa skrzynia X-Trac przenosi napęd z centralnie umieszczonego silnika na tylne koła. Prócz rozstawu osi wynoszącego
2790 mm znane są pozostałe wymiary nadwozia -
4563 mm długości,
1956 mm szerokości i tylko!
977 mm wysokości. Mamy zatem do czynienia z ultraniskim supersportowym bolidem, który porusza się na oponach Kumho Ecsta. Przejdźmy jednak do kwintesencji auta - wyglądu. Słowo "Furai" znaczy "szum wiatru" i od razu nasuwa skojarzenie z istniejącym od paru lat stylem projektowania konceptów przez Mazde. I jak wspomniałem na początku - jedno spojrzenie i już wiesz, że nie zaśniesz kilka ładnych nocy lub przejdziesz obojętnie do życia codziennego. Jeśli chodzi o mnie, to odnotowałem tą pierwszą reakcję. Moim zdaniem koncept superauta wyścigowego w stylistyce uchwycenia ruchu powala na kolana. Nikt nigdy nie zbudował chyba równie ekstremalnie groźnie wyglądającego auta, które już samym wyglądem potrafi odstraszyć chcących rzucić mu wyzwanie. Mimo miękkich, "rzeźbionych wiatrem" linii z auta emanuje niesamowita agresja i tony testosteronu. Z przodu dostrzeżemy maskę opadającą do ostrego "dzioba", na którym widnieje emblemat marki. Sama kabina jest dość wąska i - co najlepiej widać centralnie z przodu - szerokością mieści się pomiędzy potężnymi nadkolami. Właśnie na ich przedniej części umieszczono swego rodzaju wloty powietrza, który kształ wyznaczają krzywizny i umiesczono w nich przednie lampy o płynnym, pełnym gracji lecz ostrym kształcie. Linie, które wychodzą z pod świateł znikają pod wspomnianym "dziobem". Jak wspomniałem, nadkola są tak szerokie względem kabiny, że drzwi są umieszczone dość głęboko. Otwierają się one do góry, ku przodowi. Na nich znowu rozpoczyna się gra krzywizn i płynnych przetłoczeń. Jedyną rzeczą, która z boku dorównuje szerokością nadkolom są listwy progowe stanowiące płynne połączenie tych elementów auta z przodu i z tyłu. Nad nimi wspomniane na drzwiach przetłoczenia zagłębiają się coraz bardziej, by płynnie schować się w otworach doprowadzających powietrze do silnika, a umieszczony pod jeszcze szerszymi od przednich nadkolami. Z tyłu bardzo dobrze widoczne są obrzeża kabiny również bogate w "wiatrową rzeźbę". Część dachu to podziurkowany panel z włókna węglowego. Zdecydowanie największym elementem z tyłu jest ogromny, umieszczony na dwóch centralnie umieszczonych wspornikach spojler. Nie jest on jednak bardzo wysoki, jak ma to miejsce w niektórych superautach, ale jest za to bardzo szeroki, znacząco wykraczający poza szerokość nadwozia i granicę zdrowego rozsądku. Tuż pod nim są otwory odprowadzające rozgrzane powietrze z silnika. Wszystko jest tu jednak idealnie spasowane i nawet tak monstrualny spojler nie psuje linii auta. Z tyłu dokładnie widać jak głęboko wsporniki od spojlera wchodzą w nadwozie. Między nimi, już na tylnym pasie umieszczono centralny, chromowany wydech. Reszta tyłu to połączenie krzywych linii krzyżujących się ze sobą i umieszczonego pod nimi potężnego dyfuzora o dość prostym kształcie. Ten ostatni dobitnie sygnalizuje wszystkim, do jakiego celu zbudowano to auto - do pożerania swoich przeciwników. Wnętrze trochę zawodzi, mimo ciekawych kształtów deski obito je dość średnio wyglądającym zamszem, lecz gdzieniegdzie prześwitują elementy klatki i podzespołów nadwozia. Tym niemniej człowiek, który siada za kierownicą tego potwora na pewno nie koncentruje się na spasowaniu elementów deski rozdzielczej ponieważ wciśnięcie pedału gazu powoduje tak potężny skok adrenaliny, że mózg zaczyna funkcjonować instynktownie, bo o jakimkolwiek myśleniu nie może być mowy.