Nazca C2 mogłaby śmiało stanąć w konkursie na najpiękniejsze auto wszechczasów. Niestety, nigdy nie weszła do produkcji, a i liczba prototypów, których zrobiono zaledwie 3 (w tym jeden w wersji Spider, który opisze później) jest bardzo mała. Auto powstało we współpracy BMW ze studiem designerskim Italdesign. Gdy rozpoczynali pracę nad tym autem, nie spodziewali się chyba nawet oni jak fantastyczny będzie efekt. Warto odnotować, że auto zaprojektował sam założyciel Italdesign'u - Giorgetto Giugiaro. Mimo, że auto powstało w 1991 roku, to oficjalna prezentacja odbyła się dopiero na salonie samochodowym w Detroit na początku 1993 roku.
V 12 dostarczony przez BMW, a podrasowany przez jej tunera - firmę Alpina osiąga moc maksymalną
355 KM wykręcanych przy
5300 obr./min. Nie wydaję się to dużo ale w połączeniu z dość niską masą auta, która wynosi dokładnie 1 tonę, daje stosowne osiągi. 100 km/h na liczniku widzimy po
4.1 sekundy od startu, natomiast najwyższą wartością jaką wskaże wskazówka to
327 km/h. Silnik o pojemności
4988 cm3 umieszczony centralnie, rozwijał moment obrotowy
470 Nm przy
4000 obr./min. Omawiana wersja czyli Coupe szczyci się dlugością nadwozia wynoszącą prawie 5m. To dużo, więcej nawet od Bugatti Veyrona. Szerokość tego auta wynosi
2085 mm, a wysokość to niewiele ponad metr. Rozstaw osi to równe 2,6 m, a rozstaw kół wynosi odpowiednio dla przodu i tyłu
1745 mm i
1718 mm. Elementem łączącym ten napędzany za pomocą
5-biegowej, ręcznej skrzyni na tylną oś są opony w rozmiarze
235/45Z R17 z przodu oraz
335/35 ZR17 z tyłu. Całości dopełniają felgi w kształcie gwiazdy w rozmiarze
17" x 9.5" na kołach przedniej osi i aż
17" x 13" tylnej. Wentylowane tarcze hamulcowe we wszystkich kołach mają średnicę
355 mm. Wracamy do samego, jakże pięknego wyglądu auta. Charakterystyczną jego cechą był całkowicie przeszklony dach. Słowo dach jest może tutaj jednak nie na miejscu bowiem jest to swego rodzaju kopuła. Ciekawy jest jeszcze sposób otwierania drzwi... i szyb, bowiem te otwierają się niezależnie. Jeszcze drzwi otwierają się całkiem normalnie, reszta to czyste szaleństwo, bowiem szyby unoszą się na zawiasach u góry i otwierają niczym ptasie skrzydła. Z przodu mamy charakterystyczny dla aut z białoniebieskim śmigłem w logo grill, po bokach którego bardzo nisko umieszczono reflektory. Nadaje to auto agresywniejszego wyglądu, sprawia, że auto wizualnie jest jeszcze niższe. Z boku znajdziemy przetłoczenie zaczynające się na drzwiach, a kończące się wlotem przed tylnymi nadkolami. Zaglądając do tyłu nie sposób oprzeć się wrażeniu podobieństwa do Hondy NSX. Wystające nad pokrywę światła łączy spojler, a spod zderzaka prężą się cztery umieszczone centralnie końcówki wydechu. Oglądając to auto trzeba można wyrazić jedynie dwa sprzeczne ze sobą odruchy. Zachwyt i ubolewanie. Zachwyt, bo właśnie oglądamy jedno z najciekawszych i najładniejszych aut w historii motoryzacji. Ubolewanie, bo nigdy nie będzie dana nam możliwość wskoczenia za jego kierownicę.